"etap przyjazni"
Niedziela, 18 marca 2012 | dodano:18.03.2012
..na poczatek chcialem napisac - udalo mi sie przezyc te 160km na rowerze ze srednia predkoscia 30km/h - ale pomyslalem, ze wstrzymam sie z tym do jutra:)
..nie bylo lekko..spodziewalem sie zgodnie z zapowiedziami organizatorow spokojniejszej jazdy..ale i tak jestem zadowolony biorac pod uwage, ze przez wiekszos dystansu utrzymywalem sie w czolowce, a to dopiero pierwsze kroki na szosie - nie tylko w tym sezonie ale i w ogole w historii..
..na miejsce spotkania przybylo ponad 30 rowerzystow..po standardowych fotkach ruszylismy w droge..

..trasa Wroclaw Sroda Sl. przebiegala w zwawym tempie ~35km/h ale jak dla mnie nie bylo to wyczerpujace, w odroznieniu do sporej liczby osob, ktore niestety zostaly z tylu..bylem lekko zdziwiony bo z pewnoscia te pare km/h na godzine mniej i jechalibysmy zgodnie z wczesniejszymi deklaracjami,czyli w pelnym skladzie..widocznie chlopaki na czele chcialy pokazac na co ich stac..

..pierwszy raz zostalem z tylu, gdy jadac na kole przed Lubiazem ze zdziwieniem wpadlem kilkakrotnie w dziure - kolega jadacy przede mna chyba nie zwracal na nie uwagi - w efekcie musialem sie zatrzymac po bidon, ktory wypadl i sie uszkodzil..dobrze ze tylko on..myslalem ze juz nie dogonie stawki..ale na szczescie czekala w Lubiazu..

..na odcinku Lubiaz-Wolow bylo w miare spokojnie..ale pozniej zaczela sie szarpanina..mocne przyspieszenia na wylocie z Wolowa..nie bylem w stanie i nie chcialem w niej uczesticzyc, ze wzgledu na slaba forme i do Obornik Sl. dojechalem swoim tempem z kolega, ktorego praktycznie ciagnalem cala droge..w Obornikach dolaczylem do ekipy pod sklepem, a wspoltowarzysz odbil na Wroclaw..

..po malej regeneracji w Obornikach Sl. polecielismy w strone Trzebnicy..tu juz ponownie jechalem w peletonie..jednak za Trzebnica po pozorowanej probie ucieczki pod gore poczulem, ze moga mnie zlapac skurcze i odpuscilem jadac dalej samotnie w strone Wroclawia..po drodze spotkalem kolegow..poczekalismy na reszte i w skladzie 5-osobowym dojechalismy spokojnie na przedmiescia..
..czekala mnie jeszcze ciezka przeprawa przez caly Wroclaw ale dalem rade...
..nie bylo lekko..spodziewalem sie zgodnie z zapowiedziami organizatorow spokojniejszej jazdy..ale i tak jestem zadowolony biorac pod uwage, ze przez wiekszos dystansu utrzymywalem sie w czolowce, a to dopiero pierwsze kroki na szosie - nie tylko w tym sezonie ale i w ogole w historii..
..na miejsce spotkania przybylo ponad 30 rowerzystow..po standardowych fotkach ruszylismy w droge..

..trasa Wroclaw Sroda Sl. przebiegala w zwawym tempie ~35km/h ale jak dla mnie nie bylo to wyczerpujace, w odroznieniu do sporej liczby osob, ktore niestety zostaly z tylu..bylem lekko zdziwiony bo z pewnoscia te pare km/h na godzine mniej i jechalibysmy zgodnie z wczesniejszymi deklaracjami,czyli w pelnym skladzie..widocznie chlopaki na czele chcialy pokazac na co ich stac..

..pierwszy raz zostalem z tylu, gdy jadac na kole przed Lubiazem ze zdziwieniem wpadlem kilkakrotnie w dziure - kolega jadacy przede mna chyba nie zwracal na nie uwagi - w efekcie musialem sie zatrzymac po bidon, ktory wypadl i sie uszkodzil..dobrze ze tylko on..myslalem ze juz nie dogonie stawki..ale na szczescie czekala w Lubiazu..

..na odcinku Lubiaz-Wolow bylo w miare spokojnie..ale pozniej zaczela sie szarpanina..mocne przyspieszenia na wylocie z Wolowa..nie bylem w stanie i nie chcialem w niej uczesticzyc, ze wzgledu na slaba forme i do Obornik Sl. dojechalem swoim tempem z kolega, ktorego praktycznie ciagnalem cala droge..w Obornikach dolaczylem do ekipy pod sklepem, a wspoltowarzysz odbil na Wroclaw..

..po malej regeneracji w Obornikach Sl. polecielismy w strone Trzebnicy..tu juz ponownie jechalem w peletonie..jednak za Trzebnica po pozorowanej probie ucieczki pod gore poczulem, ze moga mnie zlapac skurcze i odpuscilem jadac dalej samotnie w strone Wroclawia..po drodze spotkalem kolegow..poczekalismy na reszte i w skladzie 5-osobowym dojechalismy spokojnie na przedmiescia..
..czekala mnie jeszcze ciezka przeprawa przez caly Wroclaw ale dalem rade...
Dane wycieczki:
| dst: | 160.00km | t: | 05:18h | avg: | 30.19km/h | Vmax: | 65.00km/h | bike: | supersix | ||
Komentarze
Ale się rozpisałeś...
Bogaty początek sezonu. Takie przebiegi robię w szczycie formy, a nie na starcie.
Na takich wyprawach nikt nie odpuszcza, to nie rajd rodzinny....
Ciekawą kolejność masz. Najpierw rozdziewiczanie, a później etap przyjaźni :)
Ciekaw jestem co jutro będzie, jak roślinka? mogilniak - 18:57 niedziela, 18 marca 2012 | linkuj
Komentuj
Bogaty początek sezonu. Takie przebiegi robię w szczycie formy, a nie na starcie.
Na takich wyprawach nikt nie odpuszcza, to nie rajd rodzinny....
Ciekawą kolejność masz. Najpierw rozdziewiczanie, a później etap przyjaźni :)
Ciekaw jestem co jutro będzie, jak roślinka? mogilniak - 18:57 niedziela, 18 marca 2012 | linkuj




